Blog poświęcony szeroko zakrojonemu tematowi opon, zarówno opony zimowe do sanek, jak i opony letnie do taczek mechanicznych, czy szeroki wybór opon do rowerów dziecięcy i samochodów lego.
RSS
sobota, 13 sierpnia 2011
Londyn
Ludzie władzy i pieniądza sądzili, że zdołają wepchnąć do supermarketów i przed telewizory wszystkich, którzy mogliby przeszkadzać w nieskrępowanym grabieniu bogactwa dla siebie. Sądzili (może jeszcze się łudzą), że wystarczy nakarmić i dostarczyć temu bydłu taniej rozrywki, co zamknie raz na zasze problem z butującymi się masami młodych. Wymagnia zmniejszono owszem, ale tylko dla biedoty, oni pokończą szkoły i dostaną dyplom, nawet gdy nie będą potrafili płynnie czytać, wystarczy im posługiwanie się elektronicznymi zabawkami, gdzie wszytko będzie w obrazkach, a przekaz zgodny z oczekiwaniami władców tego świata. Jakich więzi społecznych elit i podklasy pan oczekuje redaktorze, skoro nędznikom wyznaczono ścieżkę życia, która zaprowadzi ich na ulice, a z tamtąd do więzień. Czy sir Philip Green, doradca premiera Camerona ds. redukcji wydatków socjalnych, jest lepszy od tej bandy młodocianych rabusiów i wandali? Przecież ten szlachetny mąż opodatkowuje się z pośrednictwem swojej byłej żony w Monaco, on sobie odbiera podatki ( czyż nie tak powiedziała dziewczyna przyłapana na rabunku telewizora).
Ci wszyscy mądrale dobrze to zaplanowali, nie przewidzieli natomiast, że w dzisiejszych czasach nie da się ich świństw ukryć, co w czasach o którch pan marzy  było nie do pomyślenia. A jest właśnie tak, że dzisiaj nikt nie chowa nędzy i brudów rodziny w czterech ścianach, księdzu coraz częściej nie ujdzie płazem gwałt na dziecku, uczeń w szkole słucha nauczyciela hipokrytę i wie, że ma do czynienia z teatrem, to dlaczego sam nie ma wziąć udziału w tym przedstawieniu, itd. Z takiej jatki młody człowiek nie wyjdzie cało, tym bardziej, że chce takiego życia jakie mu proponują za szklanym ekranem.
Nie mogę zrozumieć dlaczego pan zestawia londyńską burdę z protestami hiszpańskiej młodzieży, rozczarowanego ludu Aten, masakrę Breivika w Norwegii. Jaki to ma wspólny mianownik ? Co złego robią młodzi ludzie na hiszpańskich placach.
o nie wygląda nie na spontaniczny bunt mas nowej ery, a raczej na zaczątek starego, oklepanego, ale ewolucyjnego patentu: kiedyś rewolucyjno-francuskiego, potem rewolucyjno-bolszewickiego, hitlerowskiego, a teraz kapitalistyczno-neoliberalnego, polegającego na umyślnym podjudzaniu w „słusznej sprawie” ogłupionego, doprowadzonego do biedy pospólstwa, dla partykularnego zysku „elit”. Tyle, że w nowej, rynkowej wersji, np. z elementami marketingu bezpośredniego Blackberry – sprzętu tak „zajefajny”, że nawet sam James Bond pewnie nie potrafiłby złamać protokołu szyfrowania czatu, którym posługiwać się mieli masowo londyńscy gówniarze-balckberryści, choć ich nie tylko na ten sprzęt nie stać, ale nawet na chleb. To nic, że MI6 z CIA i Mosadem (jest jakaś różnica?) przysłuchują się rozmowom przez te telefony i czytają te czaty 24 godziny na dobę – w świat idzie wieść, że gadżet jest cool, więc jest nadzieja, że sprzedaż zaraz ruszy z kopyta. Cóż, business is business. Chińczycy robią wszelkie smartfony za frakcję ceny Blackberry, (i tak zarabiają na tym krocie) więc marketing musi obecnie być naprawdę żarliwy, a najlepiej ognisty, żeby przekonać klientów do zakupu. To oczywiście tylko drobna wartość dodana, gdyż główne zyski z demolki Londynu czerpią bankierzy oraz korporacje, handlarze bronią, biali i prawie biali nacjonaliści-rasiści (jeden czarny, dla zmyłki) oraz zamordyści, którym od dawna marzy się społeczeństwo globalne z obrożą na szyi, jak w Dogville u Larsa von Triera, a teraz także pozbawione wolnego Internetu, gdyż 175 gazet Murdocha, nawet z Reutersem Rotszylda do kupy, widać wszystkiego jeszcze nie potrafią załatwić.
20:59, piestrojanski
Link Dodaj komentarz »