Blog poświęcony szeroko zakrojonemu tematowi opon, zarówno opony zimowe do sanek, jak i opony letnie do taczek mechanicznych, czy szeroki wybór opon do rowerów dziecięcy i samochodów lego.
RSS
niedziela, 12 czerwca 2011
transfery w polityce
Nasza polityka, dotarła do punktu, od którego zaczyna się wyłącznie bryndza!!!
Transfery! Transfery!? Transfery? Nie sposób wsazać zwierzaka, które by się uśmiało słysząc to określenie-żeby biedactwa tym nie pohańbić.
Nasi „transferowcy”, to już nie politycy tylko indywidualne, walczące o swoje osobiste przetwanie spanikowani do bólu rozbitkowie. Wystarczy się wsłuchać w to co oni mówią.
To już nie polityczne „ściemki” dla nas-naiwnych wyborców/ze względu na klasę naszych polityków- wszystkie na jedną modłę/- to już bezwiedne mantry- rozpaczliwe zaklinanie rzeczywistości.
Personalne mechanizy popytu-podaży na styku wszelkich bytów politycznych-to miara rozkładu tych zużytych tworów, „miłościwie” nam panujących…
Będzie, niestety , jak było i jest, bo owo „mniejsze zło” które jest naszym bożkiem- TO MY SAMI-NARÓD POLSKI. Czym różnią się w charakterze przekazy medialne z innych dziedzin naszego życia społecznego od przkazów z życia naszej polityki?
Czy Doda, Kuba Wojewódzki, red. Olejnik, Jan Tomaszewski, Grzegorz Lato, Cezary Pazura itd. etc. nie mają tego miłego, polskiego ciepełka co nasi politycy?
Musimy brać wszytko takim, jakie jest- bo to Polska właśnie! Właśnie, czy nie właśnie?
Dylemat na naszą miarę. WE tym momencje, ja, jako pierwszy uderzam się w piersi, i czekam na 38 mln uderzeń po głowie…
ani K-R okazała się być polityczką obrotową, porzucającą środowiska, jeśli niewygodne, lecąca do świateł władzy. Tak twierdzą moralnie poprawni politolodzy. Formalnie mało można zarzucić takiemu rozumowaniu.

Ale przypatrzmy się poprzedniej partii i jej wodzowi – od pierwszego ekscentrycznego czynu, kiedy to najwierniejszy z wiernych wykołowany przez przybocznego pali kukłę głównego dumnie wypinając pierś w chmurze bolkowej trucizny i po latach twierdzi – ja nie paliłem.

Przeskoczmy epokę i przypomnijmy ostatnie seksistowskie, od niechcenia wycedzone usprawiedliwienia – te panie wziąłem do kampanii, bo miały ładne buzie, a poza tym brałem prochy.

A przyboczni Prezesa nie takie policzkowania odbierają i woda po gęsi.
Coś w tym jest – otoczenie, to sam urok, oddalenie – kartofel, burok.

Przy okazji sprawy transferów chciałbym zwrócić uwagę na pewną niekonsekwencję ideologiczną widoczną u niektórych blogowiczów.

Jeszcze niedawno nosili na rękach lewicowego reformatora Zapatero. Ale dziś skonstatowali, ze zbiórki młodych na Puerta del Sol, to wiatr historii i już szykują kije na kapitalistyczny establishment, bez różnicy – w lewo, centrum, ku prawicy. Czy nie jest to rodzaj jakiegoś koniunkturalizmu?

16:02, piestrojanski
Link Dodaj komentarz »